DPF a spalanie - jaki wpływ ma filtr cząsteczek stałych?

DPF a spalanie - jaki wpływ ma filtr cząsteczek stałych?
5/5 - (1 głos)

Filtr cząstek stałych rzeczywiście podnosi spalanie, tylko nie tam, gdzie większość ludzi szuka. Czysty wkład stawia spalinom niewielki opór i sam z siebie nie kosztuje prawie nic. Paliwo znika przy regeneracjach, a najwięcej przy tych, które nie zostały dokończone. Ten tekst pokazuje, gdzie dokładnie leży rachunek i co da się z nim zrobić legalnie.

Ile kosztuje sam filtr

Zacznijmy od tego, co bywa źle rozumiane. Drożny filtr to dodatkowy opór w wydechu, ale niewielki, porównywalny z tym, co wnosi tłumik. Sterownik nie musi z tego powodu wtryskiwać więcej paliwa i różnica w zużyciu jest na poziomie błędu pomiarowego.

To ważne, bo krąży przekonanie, że sama obecność filtra podnosi spalanie o kilka procent. Nie podnosi. Podnosi je dopiero to, co filtr wymusza, czyli regeneracje, oraz to, co się dzieje, gdy filtr przestaje być drożny.

Regeneracja, czyli miejsce, w którym paliwo faktycznie ucieka

Żeby spalić zgromadzoną sadzę, spaliny muszą osiągnąć około sześciuset stopni. Silnik sam z siebie takiej temperatury w wydechu nie utrzymuje, więc sterownik ją wytwarza: dodaje wtrysk już po głównym, czasem przymyka przepustnicę i zmienia pracę turbosprężarki. To dopalane paliwo nie napędza auta. Idzie wyłącznie na podgrzanie wydechu.

Pojedyncza regeneracja to kilkanaście do kilkudziesięciu minut takiej pracy. W skali jednego baku różnica jest niewielka. W skali roku zależy wyłącznie od tego, jak często filtr musi się wypalać, a to zależy od stylu jazdy.

Auto jeżdżące głównie w trasie wypala filtr rzadko, bo wysoka temperatura spalin przy stałej prędkości robi część roboty sama. Auto miejskie produkuje więcej sadzy przy niższej temperaturze, więc regeneracje przychodzą znacznie częściej. Przy identycznym silniku i identycznym filtrze różnica w rocznym rachunku za paliwo bierze się właśnie stąd.

Przerwana regeneracja to podwójna strata

Tu leży sedno całego tematu i większość ludzi nie ma o tym pojęcia.

Kiedy kierowca dojeżdża pod dom i gasi silnik w połowie wypalania, spalone paliwo już przepadło, a sadza została. Sterownik przy następnym uruchomieniu spróbuje jeszcze raz, od początku. Zapłaciłeś więc za regenerację, której nie dostałeś, i zapłacisz drugi raz.

Przy jeździe wyłącznie na krótkich trasach potrafi to iść w kółko przez tygodnie. Kilka nieudanych podejść pod rząd kosztuje wyraźnie więcej niż jedno dokończone, a filtr i tak zostaje pełny.

Jest jeszcze skutek uboczny, którego nie widać na dystrybutorze. Część paliwa z dodatkowego wtrysku spływa po ściankach cylindrów do miski olejowej i rozcieńcza olej. Przy regeneracjach przerywanych poziom na bagnecie potrafi rosnąć, choć nikt nic nie dolewał, a rozcieńczony olej gorzej smaruje. Rozpisaliśmy to szerzej w tekście o objawach awarii DPF.

Praktyczny wniosek jest prosty: jeżeli obroty jałowe podskoczyły i czuć charakterystyczny zapach, dojedź te kilka minut więcej, zamiast gasić silnik pod klatką.

Dlaczego spalanie rośnie z latami

W filtrze zostaje popiół, którego wypalanie nie usuwa, bo jest niepalny. Z każdym tysiącem kilometrów zabiera trochę objętości kanalików.

Skutek jest powolny i dlatego trudny do zauważenia. Im mniej wolnego miejsca, tym szybciej filtr osiąga próg zapełnienia, tym częściej sterownik zarządza regenerację, tym więcej paliwa idzie na podgrzewanie wydechu. Kierowca widzi, że auto pali odrobinę więcej niż trzy lata temu, i zwykle zrzuca to na wiek silnika albo na paliwo.

W ostatniej fazie dochodzi jeszcze opór przepływu, bo zapchany filtr naprawdę utrudnia wydech i sterownik ogranicza moc. Wtedy spalanie rośnie już wyraźnie, ale to nie jest scenariusz codzienny, tylko sygnał, że filtr wymaga czyszczenia serwisowego albo wymiany. Objawy tej fazy zebraliśmy w tekście o zatkanym filtrze.

Skoro popiół bierze się głównie z oleju, to każde nadmierne zużycie oleju skraca życie filtra i podnosi spalanie szybciej, niż wynikałoby z przebiegu. Ten wątek rozwijamy w tekście o wzroście zużycia oleju, a jeden z częstszych, przeoczanych powodów, czyli zapchana odma wtłaczająca olej do dolotu, opisany jest w tekście o nieszczelnej odmie.

„Usunięcie filtra obniży spalanie”, czyli ile w tym prawdy

Powiedzmy to wprost, razem z liczbami i z konsekwencjami.

Prawdą jest, że po wycięciu filtra i przeprogramowaniu sterownika zużycie paliwa zwykle nieco spada. Nieprawdą jest, skąd ta różnica pochodzi. Większość oszczędności bierze się z **usunięcia regeneracji**, a nie z braku oporu przepływu, bo ten był niewielki. Innymi słowy przestajesz płacić za wypalanie, którego już nie ma.

Tyle że ta sama oszczędność jest osiągalna legalnie, przez zmianę sposobu jazdy i dokańczanie regeneracji. Auto, które regularnie jeździ w trasie, wypala filtr na tyle rzadko, że różnica względem auta bez filtra robi się niewielka.

A koszty są realne. Usunięcie filtra jest w Polsce i w Unii Europejskiej niezgodne z prawem, pojazd nie przechodzi badania technicznego, ubezpieczyciel ma podstawę do zakwestionowania odszkodowania, a sprzedaż takiego auta bez poinformowania kupującego to osobny problem. To nie jest oszczędność, tylko przesunięcie kosztu w miejsce, w którym trudniej go policzyć.

Co naprawdę obniża spalanie w aucie z filtrem

  • Dokańczaj regeneracje. Najtańsza i najskuteczniejsza rzecz na tej liście. Kilka minut jazdy zamiast zgaszenia silnika w połowie procesu.
  • Napraw to, co produkuje sadzę. Zużyte wtryskiwacze, zmęczona turbosprężarka i zablokowany zawór recyrkulacji spalin zwiększają ilość sadzy, więc wymuszają częstsze wypalanie. Naprawa jednego z nich potrafi dać więcej niż wszystkie sztuczki z jazdą razem wzięte.
  • Lej olej o właściwej specyfikacji. To on decyduje, jak szybko przyrasta popiół, a popiół decyduje o częstotliwości regeneracji.
  • Raz na jakiś czas dłuższa trasa. Nie chodzi o kilometry, tylko o to, żeby wydech utrzymał wysoką temperaturę odpowiednio długo.

Czego nie zrobi żaden dodatek

Żaden preparat wlany do baku ani do wlewu oleju nie obniży spalania przez „oczyszczenie filtra”. Popiół jest chemicznie obojętny i niepalny, a płukanka silnika pracuje w układzie olejowym, więc do wydechu nie trafia w ogóle.

Preparaty do filtrów, które działają, robią coś węższego: obniżają temperaturę zapłonu sadzy, dzięki czemu regeneracja kończy się powodzeniem tam, gdzie inaczej by się nie udała. To realna pomoc, gdy problemem jest sadza i nieudane wypalanie. Zero pomocy, gdy filtr jest nasycony popiołem. Warto wiedzieć, z którym z tych dwóch przypadków ma się do czynienia, zanim wyda się pieniądze.

Mariusz Komosa - mechanik samochodowy z praktyką warsztatową. Merytorycznie weryfikuje i współtworzy treści plukankasilnika.pl o płukaniu silnika, układzie olejowym, nagarze/koksowaniu oleju oraz wtryskiwaczach diesla. Dba, by porady były zgodne z realiami warsztatu, nie marketingiem.
Posts created 280

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top