Pytanie „które marki mają DPF” jest źle postawione i dlatego nie da się na nie sensownie odpowiedzieć. Filtra nie decyduje logo na masce, tylko norma emisji, którą auto musiało spełnić w dniu rejestracji. Volkswagen, Toyota czy Dacia z tego samego rocznika mają go tak samo, bo wszystkie podlegały tym samym przepisom. Liczy się paliwo, rok i norma.
Decyduje norma emisji, nie marka
| rodzaj silnika | norma | od kiedy w praktyce | filtr |
|---|---|---|---|
| diesel | Euro 5 i nowsze | rejestracje od 2011 | praktycznie zawsze DPF |
| diesel | Euro 4 | lata 2006 do 2010 | bywa, zależy od modelu |
| benzyna, wtrysk bezpośredni | Euro 6d i pochodne | rejestracje od 2018 | praktycznie zawsze GPF |
| benzyna, wtrysk pośredni | dowolna | - | zwykle brak |
Poniższe akapity tłumaczą, skąd te daty i gdzie są wyjątki.
Diesle: od Euro 5 właściwie każdy
Norma Euro 5 obniżyła dopuszczalną masę cząstek stałych do poziomu, którego nie dało się osiągnąć samą optymalizacją spalania. Producenci mieli więc jedno wyjście: zamontować filtr. Formalnie przepis nie brzmi „trzeba mieć DPF”, ale w praktyce oznaczał dokładnie to.
Dlatego regułę można zapamiętać prosto. Diesel zarejestrowany jako nowy od 2011 roku ma filtr niemal na pewno, niezależnie od marki i klasy pojazdu. Dotyczy to zarówno dużego kombi, jak i małego miejskiego auta, zarówno premium, jak i budżetowej marki.
Rocznik 2009 i 2010 to okres przejściowy, bo nowe homologacje musiały spełniać Euro 5 wcześniej niż wszystkie rejestracje. Auto z tego czasu może być jeszcze na Euro 4 albo już na Euro 5, zależnie od tego, kiedy dany model wszedł do produkcji.
Wcześniejsze wyjątki
Część producentów montowała filtry na długo przed wymogiem. Najbardziej znany przypadek to koncern PSA, który już od roku 2000 oferował układ znany jako FAP, z osobnym zbiornikiem dodatku obniżającego temperaturę wypalania sadzy.
Ma to praktyczne znaczenie dla właściciela starszego auta. Jeżeli masz diesla z początku lat dwutysięcznych i widzisz pod klapą bagażnika albo w błotniku dodatkowy zbiorniczek z płynem, to nie jest spryskiwacz. To dodatek do filtra, który trzeba uzupełniać, a wielu kolejnych właścicieli o tym nie wie.
Benzyna: filtr, o którym mało kto wie
Tu strona wymagała największej poprawki, bo powszechne przekonanie „filtr mają tylko diesle” jest już nieaktualne.
Silniki benzynowe z wtryskiem bezpośrednim produkują znacznie więcej drobnych cząstek niż stare konstrukcje z wtryskiem pośrednim, bo paliwo trafia prosto do cylindra i ma mniej czasu na wymieszanie się z powietrzem. Kiedy przepisy objęły limitem także liczbę cząstek, a nie tylko ich masę, producenci zaczęli montować filtr również w benzyniakach. Nazywa się GPF i działa na tej samej zasadzie co DPF.
W praktyce oznacza to, że benzynowe auto z wtryskiem bezpośrednim zarejestrowane od około 2018 roku prawie na pewno ma filtr cząstek stałych. Właściciele często nie mają o tym pojęcia, dopóki nie zobaczą kontrolki albo rachunku za wymianę.
Jak rozpoznać wtrysk bezpośredni, opisaliśmy w tekście o rodzajach wtryskiwaczy. Skróty w nazwie wersji zwykle rozstrzygają: FSI, TSI, GDI, THP i podobne to wtrysk bezpośredni.
Kto filtra nie ma
Bez filtra jeżdżą przede wszystkim starsze benzyniaki z wtryskiem pośrednim, gdzie paliwo trafia do kolektora dolotowego. Tam cząstek stałych powstaje na tyle mało, że limitu nie trzeba osiągać dodatkowym urządzeniem.
Bez filtra są też diesle sprzed Euro 4, auta zabytkowe i część maszyn niepodlegających normom samochodowym. I to w zasadzie wszystko, bo w nowych samochodach osobowych filtr jest dziś regułą, nie wyjątkiem.
Jak sprawdzić na pewno
Cztery sposoby, od najszybszego do najpewniejszego.
Dowód rejestracyjny. Poziom emisji spalin albo norma Euro bywa wpisana w polu z adnotacjami. Euro 5 lub wyższe przy dieslu oznacza filtr.
Katalog części po numerze VIN. Jeżeli w wykazie dla Twojego egzemplarza jest pozycja „filtr cząstek stałych”, sprawa jest jasna.
Oględziny pod autem. Filtr to zgrubienie w układzie wydechowym, zwykle za katalizatorem, z dwoma cienkimi przewodami do czujnika różnicy ciśnień i zwykle z czujnikiem temperatury. Same przewodziki są dobrym znakiem rozpoznawczym.
Komputer diagnostyczny. Najpewniejsza metoda. Jeżeli sterownik pokazuje parametr zapełnienia filtra sadzą albo przebieg od ostatniej regeneracji, filtr na pewno jest i na pewno działa. Więcej o samym sprawdzaniu zebraliśmy w tekście jak sprawdzić, czy DPF jest w samochodzie.
Sprostowanie: filtr nie obniża spalania
Trzeba to wyprostować, bo wcześniejsza wersja tej strony podawała jako zaletę, że dzięki filtrowaniu cząstek „silnik działa sprawniej i zużywa mniej paliwa”.
Jest odwrotnie. Filtr nie ma żadnego wpływu na proces spalania w cylindrze, bo siedzi za silnikiem i tylko zatrzymuje to, co silnik już wypuścił. Za to okresowe wypalanie sadzy wymaga dodatkowej dawki paliwa, więc auto z filtrem pali odrobinę więcej, a nie mniej. Ile dokładnie i od czego to zależy, rozpisaliśmy w tekście DPF a spalanie.
Filtr istnieje z jednego powodu: żeby cząstki stałe nie trafiły do powietrza, którym oddychamy. To wystarczający powód, tylko nie należy do niego dokładać korzyści, których nie ma. Podobnie nieprawdziwa jest teza, że filtr „zwiększa trwałość silnika”. Nie zwiększa i nie zmniejsza, dopóki jest drożny.
Co dalej, jeśli filtr masz
Warto wiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, kontrolka filtra zwykle nie oznacza awarii, tylko nieudaną regenerację, i najczęściej wystarczy dłuższa trasa. Po drugie, to, co nazywa się awarią filtra, bywa czterema różnymi stanami, z których tylko jeden oznacza wymianę. Rozróżniliśmy je w tekście o objawach awarii DPF.
